Z Karkonoszy przywiozłem jeno te oto zdjęcie (niestety nie zakupiłem futra, choć jest śliczne i nawet mnie mogłoby być w nim do dupy) odrobinę wspomnień (np. z sauny) i rozwaloną stopę, którą szybko trzeba zregenerować, bo coś Tatry po głowie chodzą... :)
… ciągle mam wrażenie, że mój czas się kończy... Z każdym kolejnym dniem mam jeden dzień mniej do przeżycia. W związku z tym każdą chwilę chciałbym przeżyć jak najpełniej …
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Karkonosze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Karkonosze. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 20 października 2015
sobota, 15 listopada 2014
Karkonosze bardzo prosze...
Tym razem jednogłośnie stwierdzono, iż w dniach 8-11 listopada pojechać w góry wypada celem "zgórzenia się". No to dup, pierwsza mapa jaka w rękę wlazła - Karkonosze :) Generalnie nie lubię ze względu na wszechobecne tłumy "turystów", no ale z drugiej strony tam tak pięknie jest... Udział wzięli: Brat Pit z Konkubiną Anną, Maciej i ja we własnej osobie. W pozostałych rolach: Chłopcy ze Szczecina hahaha - zwariowani wariaci lubujący dżezzz, Ruda ze schroniska, Szef Kuchni i jego "gularzyk" oraz niejaka Monika i Ania z winem hmmm :) Zacznę może od tego, że zarówno Dom Śląski pod Śnieżką jak i PTTK Pod Łabskim Szczytem zasługują na moją pochwałę pod względem jedzenia, obsługi oraz noclegu. Nijak się to ma do Schroniska Jagodna, ale na prawdę z czystym sumieniem będę mógł tam jeszcze kiedyś zawitać.
No to w drogę :)
Trzech przyjaciół z boiska na postoju numer jeden.
Ania uprawiająca tzw. w naszym środowisku Punkrock :)
Piękna aura w drodze do Domu Śląskiego.
Tra la la la la soul captives are free.
Poranne OC w AXA, OC w AXA, OC w AXA Pan też ćwiczy :)
Noo fajne te Karkonosze jeśli choć przez chwilę może być pusto na szlaku.
Jedzą, piją, lulki palą...
No i co tu komentować? :)
Love love love albo T.Love.
Zacna Czeska Buda :)
Dwa dni w górach a tu takie rzeczy na Świecie dzieją się straszne.
I na koniec gniewosz Pitego.
PODSUMOWUJĄC: ZAISTE ZAJEBISTE BYŁO TO POSUNIĘCIE :)
Pozdro!
niedziela, 22 lipca 2012
Karkonosze z Kacperkiem - 2 tydzień urlopu.
Po powrocie z Ukrainy nadszedł czas na wymarzony urlop z moim Kacperkiem. Długo zastanawiać się nie musiałem gdzie i jak go spędzić - oczywista oczywistość, że... w górach :) W myśl zasady "czym skorupka za młodu nasiąknie..." postawiłem na Karkonosze... i był to świetny wybór, myślę że Kacper przeżył z tatą cudowne chwile, niestety jeszcze nie jest w stanie tego powiedzieć...
Pierwszego dnia, po ulokowaniu się w pokoju, lekkie spacerki wokół i po Karpaczu...
Dnia drugiego postanowiłem pokazać Kacprowi góry, takie można by powiedzieć z prawdziwego zdarzenia. Z pod kościoła Wang wyruszyliśmy niebieskim szlakiem w stronę "Samotni"...
W tym momencie nie przypuszczałem jeszcze ze zajdziemy aż na Śnieżkę...przecież to tak daleko...
Minka Kacpra mówi sama za siebie... Przy schronisku "Samotnia".
Po zjedzeniu obiadku w schronisku czas ruszyć wyżej...do Strzechy Akademickiej zaledwie 15 minut wg. szklaku, więc ruszamy...
Strzechę ominęliśmy bardzo szybko i bez namysłu ruszyliśmy w stronę "Domu Śląskiego" u podnóża Śnieżki.
Po drodze oczywiście drzemka, nuda tylko góry i góry...:)
Śnieżka coraz bliżej...a może by jednak?
Nawet na sekundę nie zatrzymaliśmy się przed Domem Śląskim i stromym czerwono-czarnym szlakiem wdrapaliśmy się na Śnieżkę :) Zadowolenie po zdobyciu dachu Karkonoszy jak na załączonym obrazku :) Mój dzielny Synek :*
Przy schodzeniu ze Śnieżki buciki spadały...
... a jak się okazało w Domu Śląskim także czapeczka się zagubiła, więc tato zrobił użytek ze swojej arafaty :)
Ooo tam nie dawno byliśmy...
Dzień trzeci to spacerki już bardzo spokojne po Karpaczu. Widok z pokojowego tarasu...
... i przy wodospadzie...
A na dobre zakończenie dnia plac zabaw... yupi jaki jestem szczęśliwy :)
Niestety czwartego dnia rano po śniadaniu musieliśmy się zbierać do powrotu... nie będę brzydko komentował, ale za sprawą mamy Mojego Małego Dzielnego Górołaza.
Następnym razem Kacper tata pokaże Ci Tatry... :*
Subskrybuj:
Posty (Atom)
