Tym razem jednogłośnie stwierdzono, iż w dniach 8-11 listopada pojechać w góry wypada celem "zgórzenia się". No to dup, pierwsza mapa jaka w rękę wlazła - Karkonosze :) Generalnie nie lubię ze względu na wszechobecne tłumy "turystów", no ale z drugiej strony tam tak pięknie jest... Udział wzięli: Brat Pit z Konkubiną Anną, Maciej i ja we własnej osobie. W pozostałych rolach: Chłopcy ze Szczecina hahaha - zwariowani wariaci lubujący dżezzz, Ruda ze schroniska, Szef Kuchni i jego "gularzyk" oraz niejaka Monika i Ania z winem hmmm :) Zacznę może od tego, że zarówno Dom Śląski pod Śnieżką jak i PTTK Pod Łabskim Szczytem zasługują na moją pochwałę pod względem jedzenia, obsługi oraz noclegu. Nijak się to ma do Schroniska Jagodna, ale na prawdę z czystym sumieniem będę mógł tam jeszcze kiedyś zawitać.
No to w drogę :)
Trzech przyjaciół z boiska na postoju numer jeden.
Ania uprawiająca tzw. w naszym środowisku Punkrock :)
Piękna aura w drodze do Domu Śląskiego.
Tra la la la la soul captives are free.
Poranne OC w AXA, OC w AXA, OC w AXA Pan też ćwiczy :)
Noo fajne te Karkonosze jeśli choć przez chwilę może być pusto na szlaku.
Jedzą, piją, lulki palą...
No i co tu komentować? :)
Love love love albo T.Love.
Zacna Czeska Buda :)
Dwa dni w górach a tu takie rzeczy na Świecie dzieją się straszne.
I na koniec gniewosz Pitego.
PODSUMOWUJĄC: ZAISTE ZAJEBISTE BYŁO TO POSUNIĘCIE :)
Pozdro!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz