Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rudawy Janowickie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rudawy Janowickie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 12 maja 2017

Rodzinne Rudawy Janowickie

Pewnego jesiennego, ciepłego jeszcze popołudnia, nie było specjalnie co robić, postanowiliśmy pojechać za miasto..! Mniszków, miejscowość w Rudawach Janowickie, znakomite "zadupie", spokój jakim otacza się okolica pozwolił Nam spędzić przyjemny weekend na spacerach po Janowickich lasach, skałkach, zamkach, jeziorkach... Z ogromną przyjemnością powracam zawsze w tamtejsze strony, nie ma tam "niepotrzebnych" turystów, czas stoi, my się ruszamy, raz szybciej innym razem spokojniej, i oto w tym wszystkim chodzi ;) 
Kilka ujęć poniżej.








Mojemu Kacprowi tak przypadły do gustu tamtejsze strony, że obiecałem mu powrót w 2017 roku z namiotem, czekamy na cieplejsze noce, nic Nas nie powstrzyma ;*

Do zobaczenia Rudawy!!!

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Rudawy Janowickie 15-17.08.2014

Po powrocie z zoo, szybko spakowałem plecak i już po 6-tej rano dnia następnego znalazłem się z nim na dworcu by tuż po 10-tej wysiąść w Marciszowicach, skąd zacząłem swoją małą przygodę ;) Trochę się porwałem, sam bez mapy hmm nic to życie nie chce nauczyć... Nie obeszło się bez pogubienia, przemoknięcia, ale szczęśliwie ;)

Kolorowe jeziorka w pobliżu miejscowości Wieściszowice. Sporo tu niestety tzw. "niedzielnych" turystów...












Lecz powyżej jeziorek, nagle tłum znika... zostaję sam na sam z górami i pięknymi widokami. To jest to co kocham w górach...spokój przede wszystkim...






Coraz bliżej burzy...


 Jeszcze bliżej... i buuuum! Brak jakiejkolwiek wiaty spowodował nie małe przemoknięcie i pogubienie drogi, ehhh :)


Za to po rozbiciu namiotu, ogień zapłonął wzorowo...i tak jedno piwko, drugie piwko, jakaś kiełbaska i muzyczka, simpatiko :)


W nocy lało...a więc rano na "mokro" zawinąłem obóz i odnalazłem szlak, który miał sprowadzić mnie na stację w Janowicach Wielkich. Zapowiadało się deszczowo i tak też było, zmokłem po raz kolejny, już lekko wkurzony dotarłem na stację, gdzie czekając na pociąg kupiłem mapę i...zostałem na dzień kolejny ;)
Niech żyją spontany ;)
Pogoda się ustabilizowała i popołudniu można było wyruszyć na szlak...
a na nim fantastyczne ruiny Zamku Bolczów... ogrom miejsca i widoki zapierające dech... pałatka na dziedzińcu i ogień w jednej z komnat...miód :)