piątek, 2 grudnia 2011

Dlaczego reggae? Dlaczego góry?

Nurtuje mnie to pytanie. Postaram się poszukać odpowiedzi.

Może dlatego, że dlatego… zarówno góry jak i muzyka reggae (choć nie tylko) sprawiają, że potrafię poczuć się kimś, choćby dla siebie samego?
Może dlatego, że zarówno w górach jak i podczas „wypoczynku” z ulubioną płytą Marley’a odczuwalne jest tylko tu i teraz, a cała reszta nie ma znaczenia, zapominam wtedy o codziennych problemach? Absolutne, niebagatelne oczyszczenie dla umysłu…
Może dlatego, że wyzwalają one we mnie uczucie ogromnego spokoju, pozwalają się wyciszyć, co w przypadku muzyki jest czymś wręcz absurdalnym, surrealnym, a jednak…?
Wiele w życiu, choć tak krótkim, przeżyłem. Mnóstwo smutku, litry wylanych łez, ileż nerwów przez które skróciłem sobie je o kilka lat. Kiedy jest mi źle i nic nie stoi na przeszkodzie, pakuję swój wytarty plecak, w kieszeń wrzucam kilka złotych i ruszam gdzieś w połoniny. Zawsze wracam inny, mądrzejszy, spokojniejszy, a problemy z którymi wyjeżdżałem nie wydają się być już takie ważne. Towarzyszką moją zawsze jest muzyka…
Wiele miałem fascynacji, zachłystywałem się nimi, czasami „pożerały” cały mój wolny czas, jednakże po jakimś czasie, krótszym bądź nieco dłuższym, przemijały jak pory roku. Pory roku…czy to aby dobre określenie, one przecież powracają, cyklicznie powtarzają się, fascynacje moje raczej nie…
Jednak bez gór i muzyki nie potrafię żyć…!!! To nie jest tylko fascynacja, to coś więcej - Rastafari....bless and love.

Każdy z Nas ma swoje pasje – niezaprzeczalne. Moje wyznaczają rytm serca, który mną kieruje każdego dnia…

Tak więc znalazłem odpowiedź na swoje pytanie i to jest ta miłość!!!

… Nie zapominajmy nigdy o tym, by brać z życia jak najwięcej! Nie bójmy się ryzykować, płakać ani być szczęśliwymi! Najważniejsze to być w drodze. Każdego dnia robić krok do przodu …

02.12.2011 LuMa

Może kojarzyć się z morzem... szumem fal... dla mnie jednak zawsze gdzieś wyżej....








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz