sobota, 15 listopada 2014

Karkonosze bardzo prosze...

Tym razem jednogłośnie stwierdzono, iż w dniach 8-11 listopada pojechać w góry wypada celem "zgórzenia się". No to dup, pierwsza mapa jaka w rękę wlazła - Karkonosze :) Generalnie nie lubię ze względu na wszechobecne tłumy "turystów", no ale z drugiej strony tam tak pięknie jest... Udział wzięli: Brat Pit z Konkubiną Anną, Maciej i ja we własnej osobie. W pozostałych rolach: Chłopcy ze Szczecina hahaha - zwariowani wariaci lubujący dżezzz, Ruda ze schroniska, Szef Kuchni i jego "gularzyk" oraz niejaka Monika i Ania z winem hmmm :) Zacznę może od tego, że zarówno Dom Śląski pod Śnieżką jak i PTTK Pod Łabskim Szczytem zasługują na moją pochwałę pod względem jedzenia, obsługi oraz noclegu. Nijak się to ma do Schroniska Jagodna, ale na prawdę z czystym sumieniem będę mógł tam jeszcze kiedyś zawitać.
No to w drogę :) 

Trzech przyjaciół z boiska na postoju numer jeden.

Ania uprawiająca tzw. w naszym środowisku Punkrock :)

Piękna aura w drodze do Domu Śląskiego.

Tra la la la la soul captives are free.

Poranne OC w AXA, OC w AXA, OC w AXA  Pan też ćwiczy :)


Noo fajne te Karkonosze jeśli choć przez chwilę może być pusto na szlaku.

Jedzą, piją, lulki palą...


No i co tu komentować? :)

Love love love albo T.Love.




Zacna Czeska Buda :)





Dwa dni w górach a tu takie rzeczy na Świecie dzieją się straszne. 

I na koniec gniewosz Pitego.

PODSUMOWUJĄC: ZAISTE ZAJEBISTE BYŁO TO POSUNIĘCIE :)
Pozdro!

Dwa dni nieco na wschód od domu :)


Beskid na szybko. Tym razem Mały. Cudny. Dziki. Pusty. Bez mapy. 
GORĄCO POLECAM Schronisko na Magurce OMIJAĆ!!!
Dziękuję za uwagę :)
Amen.

Rasta trans no i reggae dance !

IV-ta już edycja plenerowego grania, jakie odbywa się pod hasłem rewitalizacji miejskich przestrzeni kulturalnych. Kilka lat temu trzech dżentelmenów się spotkało i ot pomysł do głowy wleciał, plener? na agregacie? nielegalnie? Punkrock. Muzyczne fanaberie. Dobra zabawa. Kto przychodzi ten wie, komu to nie dane niechaj żałuje. Wyjątkowo w tym roku sprzęt rozłożyliśmy we wczesnych godzinach popołudniowych, aby zaczerpnąć resztkę słońca, a skończyliśmy...hehe przecież nie o 23-ciej, bo nad ranem :) Można? Można! Już za rok V-ta edycja jubileuszowa. Pozdrawiam Beatheat! 


















sobota, 6 września 2014

ZAAAAAAAAAAJEBISTA SOBOTA 6-go 9-tego

To jest nasze szczęście, to nasza miłość...

Pojechaliśmy na rowerze kawałek za miasto, by oderwać się od "codzienności",  zrobić ognicho, dobrze się bawić,a jak to Kacper określił: pokrzyczeć, pobiegać, pobawić się i wszystko :)








Helikopterek wg. Kacperskiego



W oczekiwaniu na obiad, Kacper oglądał a tato opowiadał historię, jednak nie brak mi fantazji :)



Konsumpcja w iście zacnych warunkach, no ale czy pieczone ziemniaczki i kiełbacha z ognia mogłyby smakować lepiej gdzie indziej... zdecydowanie nie :)



Po obiedzie "łąkowe" wariacje..



A to już zdjęcia dla skauta FC Barcelony tudzież Paris Saint-Germain.




I kwiatuszka się tacie dostało :)



A z wieczora... w góry stary...