poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Kwietniowo/Majowe Bieszczady tym razem polskie...

Wstępnie miały być to Fogarasze na Rumunii, lecz z przyczyn nazwijmy je "technicznych" wyszły Bieszczady. Zaczęliśmy tę tygodniową wyprawę na przełomie kwietnia i maja koncertem KSU w Katowicach. KSU, Ustrzyki, klimatycznie...miało być, nie było! DUPA DUPA DUPA :( 
Niestety punk'a w punk'u już brak o czym zawiadamiają twarze towarzyszy na poniższej fotografii...


I nawet Siczka jakiś niewyraźny...


No ale Bieszczady... bez komentarza, po prostu pogodowo, jabolowo, na punk'owo :)






Nie wiem kto zrobił mi tę fotkę, ale uczesanie miałem zacne :P





Z namiotami chować się trzeba, zwłaszcza ten orange namiot Marcina był "niewidoczny" :)


Śniadanie, hmm płynów nie brak...w roli głównej Stock i Kosior.




Takie popularne ostatnimi czasy te słit focie, to i my mamy :)


Całodniowy odpoczynek nad Sanem.





A to już pod sklepem w miejscowości Dwernik. Nie wszystkie "Punki" przetrwały próbę i w ten oto sposób któregoś dnia na wzgórzu o nazwie Otryt, zostało Nas się dwoje, najwytrwalsi, najtwardsi, niepokonani - Kosior i ja :) Pozdro z tego miejsca Kosiorze! No więc, siedząc na przysklepowej ławeczce, popijając zimne piwko na 1-wszo majowym słoneczku, przysiadł się starszy Pan, który opowiadając historię swego życie, a właściwiej jej drobinę, wprawił Nas w zachwyt... To jeden z tych ludzi, których nie chce się przestawać słuchać... W chwili pewnej ów Pan Józef z samochodu wyciągnął 2 egzemplarze książki i podał Pani Dorotce (właścicielce sklepiku, o której wzmianka jest między innymi w książce), co wypatrzyły moje gały... Książki na ladę nie trafiły rozeszły się w całym nakładzie niczym świeże bułeczki... Na zdjęciu Pan Józef S. autor "Sznurka", którego szczęśliwymi właścicielami się staliśmy :)
Bardzo dobra literatura!!!


Okiennice sklepu Dorotki.



i Otryt naszymi pałatkami w tle...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz