Tak się jakoś zdarzyło, że moi Rodzice nigdy nie widzieli Tatr, a mi po głowie już od dłuższego czasu chodziło aby im je pokazać, gdyż bez wątpienia są to najpiękniejsze Polskie Góry, które swoją potęgą i magią przyciągają niczym magnes... Przy niedzielnym obiedzie zaproponowałem, namówiłem (trochę musiałem), i już w poniedziałkowy ranek siedzieliśmy w aucie - kierunek Palenica Białczańska :) Oprócz Rodziców, namówiłem również najmłodszego Brata, a i jeszcze kumpel się zmieścił w aucie :) Plan był taki, że śpimy w Morskim Oku, no bo być w tych górach i nie spać schroniskowo to pomyłka, swoją drogą to też była dla nich nowość :) Ja i Pit następnego dnia chcieliśmy wspiąć się na Rysy- nie poszło, ale jak się później okazało to było bardzo dobre posunięcie, ponieważ Rodziców i Brata zostawiliśmy z propozycją żeby przeszli sobie do Doliny Pięciu Stawów. My też tam dotarliśmy i jak się okazało warunki na szlaku dramat - oblodzenia, bez raków nie podchodź, a Oni doszli! Szacunek :) Postanowiliśmy w "Piątce" przenocować i zejść następnego ranka. Zejście było dramatyczne, pot, łzy i brzydkie wyrazy - dosłownie!! Na szczęście ja i Pit mieliśmy raki i sprowadziliśmy bezpiecznie Rodziców na dół :) Uff, wszyscy odetchnęliśmy kiedy lód pod nogami zniknął i zaczęło być całkiem bezpiecznie... "Dziecko gdzieś ty nas zabrał!", "Nigdy więcej z tobą nie pojedziemy w góry" i takie tam musiałem wysłuchać. Oczywiście gdybym wiedział, że warunki są tak straszne, nigdy bym ich samych nie puścił, a pytałem w Morskim Oku czy da się bez raków do "Piątki"- tak oczywiście, srata ta ta wielka dupa! No suma sumarum przeżyliśmy, a Rodzice zobaczyli jedne z najpiękniejszych miejsc Tatrzańskich :)
I jeszcze jedno dodam - Ludzie używajcie mózgów!!! Po to je macie!!! Pod Rysy podchodzili ludzie bez raków, na czworaka - to było żałosne!!! Albo Pancia w adidaskach niczym słaba łyżwiarka jeżdżąca po oblodzeniach szlaku czarnego na "Piątkę" Echhhh brak słów...
No a teraz coś przyjemnego - kilka fotografii z tego otóż wypadu :)))
Przy Wodogrzmotach Mickiewicza.
W drodze na "Moko".
Bracia :)
Rodzinnie :)
Z Rodzicami na "Moku".
Mnich - piękny On jak zawsze.
W stronę Rys.
Schroniskowo na Morskim.
Księżyc na Żabimi Turniami.
A taką pogodą przywitał Nas kolejny dzień :)
W drodze na Czarny Staw pod Rysami.
Słonko wchodzi na Rysy.
Czarny Staw pod Rysami.
Czarny Staw i w dole Morskie Oko.
Blisko, nie blisko. Odwrót.
W drodze na "Piątkę" przez Świstówkę i towarzyszące widoki.
Dolina Pięciu Stawów Polskich.
I znowu schroniskowo. Na przedzie Siergiey- Ukraiński towarzysz z pokoju.
Młodzian padł :)
Ładnie było, jest szansa że za tydzień tam wrócę!!! Bez Rodziców tym razem :)