poniedziałek, 21 października 2013

Edukacja rzecz dobra, czyli pozytywny weekend z Kacperkiem ;)


Lekcja 1
Temat: Przyroda.





Lekcja 2
Temat: Bieganie.


Lekcja 3
Temat: Malowanie.




Lekcja 4
Temat: Czytanie.


I odpoczynek :)


Lekcja 5
Temat: Muzyka.


I zabawa z kuzynką.



wtorek, 8 października 2013

Weekendzik z Synkiem 5/6 październik


Rosółkowe wygłupy z kuzynką.


A kto nie lubił poskakać ?

Cały Kacpros Mój :)

Poranne jajo i arcy wielka oprawa przy jego konsumpcji by Kacper :)






Gimnastyka po śniadaniu.


I do lasu poszli...







poniedziałek, 30 września 2013

IV pielgrzymka na Jelczańskie Punkowisko. 28-29.09.2013

Jak zawsze spontanicznie zebraliśmy się na naszym "punkowisku" by pomodlić się, wyspowiadać i zwyczajnie "pobardować". W IV edycji wzięły udział następujące osobistości: Ojciec Krzysztof (nie mogło go zabraknąć), Siostra Barbara, Brat Maciej oraz dwie świeżynki: Maria i Bezimienny. Na miejsce dotarliśmy wczesnym wieczorem, jednak o tej porze roku było już ciemno jak w przysłowiowej "dupie" :) Szybka organizacja ognia, rozbicie pałatek i mogliśmy zasiąść do wieczornej modlitwy.

Maria (po lewo) i Siostra Barbara kątem plują.

Zdjęcie paszportowe Ojca Krzysztofa.

Cisza, spokój, nic się nie dzieje... jeszcze :)

Klateczka Ojca.

O poranku była tym razem i kawa.

Stałe miejsce biwakowe. Nadal nic się nie dzieje...

Barbra przy śniadanku.

I tylko siekiery... hasło pielgrzymki 2rd.

Córka Ojca.

I się zaczęło. W pewnym momencie przyszło 2 gości, pomarudzili, że namioty na trasie biegu postawiliśmy. Cóż takie ot zafundowaliśmy biegaczom przeszkody :)

Obelix naparza.

Publika. Gromkie brawa. Zdjęcia.

Bezimienny trzymający puchar dla maratończyków.

"Moje pije już ze szklanki! -A mój się nauczył z puszki! -Gdzie kupiłaś czarne glanki na te śliczne małe nóżki?"


Obóz zwinięty. Już w głowie V edycja. Kiedy? Niebawem. Gdzie? Na punkowisku.

Jesienne kolory.

Do modlitwy zachęcający Ojciec Krzyś.

I takie torpedy podjechały.


Jak zawsze było miło. Jak zawsze coś się wydarzyło. Historia się pisze...

Wrześniowe Tatry z Tyśką :)

I oto kolejny raz zagościłem w ukochanych Tatrach. Miało być jesiennie, było zimowo, czyli tak jak lubię najbardziej. Lekko przedłużony weekend o piątek i poniedziałek, plecaki na siebie i hej duszo do góry :) Do schroniska "Na Morskim Oku" dotarliśmy już w ciemnościach, w drodze racząc się wytworną butelką brandy, którą to Tyśka zabrała ze sobą. Tam poznaliśmy "przeludzi" tj. 5tkę pozytywów z okolic Łodzi. Jak się później okazało nie była to jedyna noc spędzona razem na "bardaszce" :) Ale krótko o trasie. W planie dnia następnego było porachowanie się z Rysami, niestety ulewa jaka zapanowała tego dnia nie pozwoliła na wyjście ze schroniska przed południem, więc jedynym rozsądnym rozwiązaniem było przejść do kolejnego miejsca noclegowego czyli "Schroniska w Dolinie 5 Stawów Polskich". Tam znowu spotkaliśmy się z Łódzką ekipą i bardacha :) W niedzielę na mega kacu przy całkiem niezłej pogodzie przeskoczyliśmy "Orlą Perć" Zawratem i przez Halę Gąsienicową w dół na już łóżkowy nocleg. O tak właśnie w 2 zdaniach to było. Fot. mieszane by Tyśka & LuMa.

Tyśka w drodze na Morskie.

Wypinka na niedźwiadka :)

Szalone rękawice "Patora".

Chłopcy z Łodzi - pozdro!



W drodze na 5 stawów.




Pierwsze spojrzenie na Dolinę Pięciu Stawów. Górki często to chowały się to pokazywały pośród chmur.


Piwko w 5-tce zacne.

Uśmiechnięty Wicia "słoikowy".


Bardaszka w schroniskowej kuchni. Stopa Wiciego.


Tuż po przebudzeniu na glebie, Ruda na kacu.

Po szybkim śniadanku, pysznym piwie zaprosiłem Tyśkę na Zawrat.
















Zaśnieżony, zalodzony Zawrat 2159 m n.p.m.

Panorama z Zawratu w stronę Pięciu Stawów.




Z głową w chmurach.

Zejście na stronę Hali Gąsienicową.









Hala Gąsienicowa w jesiennej scenerii. Na pierwszym planie a właściwie w tle Kościelec.